Ta plaża zawsze będzie mi się kojarzyć z melancholią. Gdy zawitaliśmy tam po raz pierwszy, kropił deszcz a niebo było całkowicie zachmurzone. Pomimo niesprzyjającej aury, plaża zrobiła na nas spore wrażenie. Nie jest ona zbyt duża ale ma ciekawy kształt. Leży wzdłóż rzeczki, która wypływa z pobliskiego jeziora Ra i wpada do oceanu w wąskiej zatoce, która także nosi nazwę Achnachaird. Woda zatoki jest przejrzysta a piasek miękki i jasno kremowy. Po bokach plaży znajdują się z jednej strony wspomniana już rzeczka a z drugiej postrzępione skały. W tle widać niesamowite góry i wzgórza Assyntu.
Dojazd do plaży jest stosunkowo łatwy - należy dojechać do małej wioski Brae of Achnachaird a następnie w samym jej środku skręcić w prawo, droga jest zresztą oznakowana. Parking jest całkiem spory jak na tak małą plażę i znajduje się całkiem blisko plaży. Idąc wzdłóż niskich klifów dochodzi się do niej w mniej niż 10 minut. Niestety nie zauważyłem na parkingu żadnych ułatwień dla turystów poza kubłami na odpadki, czyli brak toalety czy restauracji.








