Dolina Alva, podobnie jak pobliskie doliny Dollar i Tillicoultry, położona jest u stóp Wzgórz Ochill. Szlak rozpoczyna się w mieście Alva i prowadzi w górę rzeki o tej samej nazwie. W czasie rewolucji przemysłowej rzeka ta napędzała przędzalnie wełny i uczyniła z miasta jedno z centrów produkcji tekstyliów w Szkocji. Do dziś idąc w górę rzeki, widać fragmenty instalacji przemysłowych, sztuczne tamy spiętrzające wode czy częściowo odsłoniete rury doprowadzające ją do nieistniejących już manufaktur. Początkowo szlak jest bardzo łatwy i pnie się delikatnie po zalesionym zboczu wzgórza górującego nad miastem. Środkowa część jest jescze łatwiejsza - ścieżka wzdłuż rzeki, czasem na krawędzi dość wysokiej skarpy, na szczęście z zabezpieczeniami. Trzeci etap zaczyna się trochę bardziej męcząco - ścieżka wspina się zygzakiem na wzgórze na szczyt wąwozu, z którego roztacza się piękny widok na całą dolinę. Następnie zaczyna się w miarę płaski kawałek gdzie ścieżka trawersuje zbocze wąwozu. Na tym etapie nie ma już zabezpieczeń i ktoś z lękiem wysokości mógłby poczuć się nieco niepewnie, szczególnie, że scieżka nie jest tu specjalnie szeroka. Warto jednak przejść ten etap, gdyż na końcu szlaku znajduje się Jaskinia Szmuglerów, z której wypływa rzeka Alva. Zejście do jaskini wymaga nieco gimnastyki na skalistym szlaku, jednak 7-latka dała radę zejść bez specjalnych problemów. Dno jaskini pokryte jest częściowo wodą, a częściowo śliskimi głazami. W ścianie jaskini znajduje się szczelina z efektowynym wodospadem, niestety po drugiej stronie rzeki, więc jeśli ktoś chce zajrzeć do środka aby zobaczyć jego górną część, to musi liczyć się z kąpielą w lodowatej wodzie.
Szlak jest dość popularny, szczególnie latem. Nie do tego stopnia aby formowały się kolejki, ale aby pobyć samemu w jaskini trzeba czasem chwilę poczekać. Nie ma tam toalet czy restauracji, ale to wszystko można znaleźć w miasteczku u wylotu doliny. Parking nie jest zbyt duży, ale nigdy nie mieliśmy problemów ze znalezieniem miejsca. Przejście całego szlaku w obie strony zajmuje około dwóch godzin, więc jest idealne na krótki, weekendowy wypad. Jesienią i zimą ostatni etap szlaku może być jednak nieco niebezpieczny ze względu na brak zabezpieczeń na błotnistej, śliskiej ścieżce wzdłuż krawędzi wąwozu.
















